CELEBRITY
Iga Swiatek i poczucie pilności na trasie po glinianym korcie.

Iga Świątek jest póki co nie do powstrzymania na US Open. Kiedy wydawało się, że gra raszynianki nie jest najlepsza, ta postanowiła wszystkim wyjaśnić, że jest inaczej. I to pomimo incydentu, który miał miejsce w ostatnim spotkaniu z Anastazją Pawluczenkową. Gdzieś to już widzieliśmy…
Iga Świątek nie bierze jeńców na US Open
Mecz Igi Świątek z Anastazją Pawluczenkową na US Open rozpoczął się ok. godz. 1:20 czasu polskiego. Ci najbardziej wytrwali fani raszynianki z pewnością mogli czuć się usatysfakcjonowani, gdyż liderka rankingu WTA dała pokaz swoich umiejętności już od samego początku. Już w pierwszym gemie Polka przełamała rywalkę i zyskała cenną przewagę. Nasza tenisistka jej nie zmarnowała i kontrolowała przebieg tej partii do samego końca. Ostatecznie wygrała ją 6:4 .
Drugi set zaczął się niepozornie, bo od wykorzystania swojego podania przez Pawluczenkową, która wyszła na chwilowe prowadzenie. Zaraz jednak Świątek wyrównała, a następnie zdobyła break pointa. Zresztą, po chwili zrobiła to ponownie, aż w końcu zrobiło się 5:1. Polka tym samym zdobyła pięć kolejnych gemów, całkowicie dominując przeciwniczkę. Raszynianka pozwoliła Rosjance zdobyć jeszcze jeden punkt, jednak to by było na tyle. Liderka rankingu WTA wykorzystała pierwszą piłkę meczową i zwyciężyła 6:2 . Spotkanie trwało nieco ponad półtorej godziny