CELEBRITY
Radość Kazaszki tuż przed walką Szeremety. Za chwilę “Potwór” z Azji został rozbity

Gdy zaczynała się ostatnia seria półfinałowych walk w Pucharze Świata w brazylijskim mieście Foz do Iguacu, reprezentanci Polski mieli zapewnione już co najmniej pięć finałów. A jeszcze troje “Biało-Czerwonych” pozostawało w grze, tym Julia Szeremeta. Wicemistrzyni olimpijska ruszyła do akcji w trzeciej walce sesji, ale już po Natalii Kuczewskiej. A wcześniej miejsce w sobotnich finałach…
Gdy zaczynała się ostatnia seria półfinałowych walk w Pucharze Świata w brazylijskim mieście Foz do Iguacu, reprezentanci Polski mieli zapewnione już co najmniej pięć finałów. A jeszcze troje “Biało-Czerwonych” pozostawało w grze, tym Julia Szeremeta. Wicemistrzyni olimpijska ruszyła do akcji w trzeciej walce sesji, ale już po Natalii Kuczewskiej.
A wcześniej miejsce w sobotnich finałach zapewnili sobie: Wiktoria Rogalińska (54 kg), Aneta Rygielska (60 kg), Barbara Marcinkowska (70 kg), Kinga Krówka (65 kg) i Paweł Brach (60 kg).
Natalia Kuczewska przed wielką szansą na finał Pucharu Świata. Decydowała ostatnia runda. A właściwie – ostatnia minuta
Kuczewska zainaugurowała rywalizację Polek z Kazaszkami, ale nie była faworytką w pojedynku z Żazirą Urakbajewą. Choć trudno tu było wskazywać faworytkę, dokonania w karierze rywalki też jakoś nie porażały. Ma jednak za sobą trochę więcej lat spędzonych w ringu.
Nasza wicemistrzyni Europy U-23 zaczęła nieźle, odważnie, prowokowała rywalkę nie stawiając gardy. Po kilkudziesięciu sekundach role się jednak odwróciły, Urakbajewa trafiała Natalię zdecydowanie zbyt często. I to ona wygrała to starcie 4:1.
Natalia Kuczewska (przodem)/Adrian Kumor/East News
Później to Polka już była zdecydowanie bardziej aktywna, choć wciąż musiała uważać na pojedyncze “strzały” Kazaszki. A te się zdarzały. W oczach trzech arbitrów była tu jednak górą, ale po zsumowaniu punktów, prowadziła tylko u jednego, u dwóch zaś był remis. Zostało jej przekonanie tych sędziów z Argentyny i Węgier w trzecim starciu. I Polka zaczęła je bardzo dobrze, ale później opadła już z sił. Więcej było fauli niż boksu, ostatecznie przekonała do siebie tylko Argentyńczyka. Całą walkę przegrała zaś 2:3.
Kwadrans po zakończeniu tej walki w ringu pokazała się Szeremeta. Nie ma co ukrywać, składy w poszczególnych kategoriach wagowych są nierówne. W wadze 57 kg Szeremeta musiała stoczyć już jedną walkę, na dodatek trafiła na bardzo wymagającą rywalkę – Amerykankę Alyssę Mendozę.
I o ile rok temu w kwalifikacjach przedolimpijskich miała z nią spore problemy, to w Brazylii nie zostawiła już jej złudzeń. Mogliśmy się spodziewać, że podobnie będzie teraz w rywalizacji z Kazaszką Ulżan Sarsenbek. Bo choć rywalka w mediach społecznościowych nazywa się “Potworem”, to jednak doświadczenie i sukcesy ma głównie z kategorii młodzieżowych. No ale jest młoda, ma 19 lat i może całą karierę przed sobą. Tak jak Julia, o dwa lata od niej starsza.
Przed wylotem do Brazylii trener kadry Tomasz Dylak trochę obawiał się o swoją medalistkę olimpijską. A dokładniej: o możliwość szybkiej aklimatyzacji i wysokie temperatury. – Boję się trochę o Julkę (Szeremetę), bo wiem, że ona nie za bardzo lubi taki ciepły klimat. Jak była w Tajlandii, to wtedy niezbyt dobrze się czuła – mówił.
A zawodniczka Paco Lublin rozwiała te obawy. W ringu poruszała się znakomicie, była o ułamki sekundy szybsza od Azjatki.
Już pierwsza runda nie zostawiła wątpliwości, jak to wszystko się zakończy. Polka miała wszystko pod kontrolą, ale nie narzucała jakiegoś morderczego tempa. Punktowała Kazaszkę, rzadko nadziewała się na kontry. I u wszystkich arbitrów wygrała 10:9.
Podobnie zresztą wyglądały kolejne minuty, drugie starcie u arbitra z Tajwanu wygrała nawet 10:8. A to o czymś świadczy. Nie było cienia wątpliwości, która ręka pójdzie na końcu w górę. Cztery razy 30:27 i raz 30:26 – to werdykt sędziów.
W sobotę Polka wystąpi w finale. O ile w dotychczasowych walkach mogła liczyć na wsparcie naszego zespołu, głośno skandującego “Polska”, w decydującym pojedynku sympatia kibiców raczej będzie po stronie rywalki. Szeremeta zmierzy się bowiem z Brazylijką Jucielen Romeu, która gładko wypunktowała (30:27 u wszystkich arbitrów) Brytyjkę Vivien Parsons. To doświadczona pięściarka, olimpijka z Tokio i Paryża, we Francji dotarła do ćwierćfinału, a była rozstawiona z czwórką. Czyli wyżej niż Szeremeta, choć ostatecznie osiągnęła mniej. To ona wygrała poprzedni Puchar Świata.