CELEBRITY
Niewiarygodne, co zrobił Majchrzak w US Open! O tym będzie mówił cały świat

Kamil Majchrzak wygrał z Karenem Chaczanowem 2:6, 6:7, 6:4, 7:5, 7:6(10-5) w drugiej rundzie US Open!!! Polak dokonał niebywałej rzeczy, wychodząc ze stanu 0:2 w setach. Pierwszy raz w karierze pokonał rywala z TOP 10 rankingu. CO ZA MECZ! Pojedynek trwał ponad cztery i pół godziny.
Los sprawił, że Kamil Majchrzak i Karen Chaczanow drugi turniej wielkoszlemowy z rzędu mieli okazję rywalizować ze sobą. Na początku lipca w ramach czwartej rundy Wimbledonu Polak przegrał z Rosjaninem 4:6, 2:6, 3:6. – Koniec pięknego snu i bardzo dobrego występu Majchrzaka w Londynie. W każdym z trzech setów Polak fatalnie rozgrywał trzeciego gema przy swoim serwisie – opisywaliśmy.
Początek jak w Wimbledonie
Czwartkowe spotkanie z Karenem Chaczanowem w Nowym Jorku Kamil Majchrzak zaczął źle. Już w pierwszym gemie został przełamany, Rosjanin grał bardzo dokładnie, był zdecydowany w atakach. Polak wydawał się być z kolei nieco zagubiony, w dalszej części seta raz jeszcze stracił serwis i przegrał otwierającą partię 2:6. Mogliśmy się obawiać, czy nie będzie powtórki z Wimbledonu.
Co jednak ważne – Majchrzak nie załamał się. Wyrzucił z głowy nieudany początek i po chwili został nagrodzony prowadzeniem. Najpierw w drugiej partii nie dał się przełamać, potem sam przełamał rywala i było już 3:0 dla niego. – Znakomity punkt Kamila, naciskał Rosjanina od początku, robi się dobrze – analizowali komentatorzy Eurosportu piłkę, która dała Polakowi prowadzenie 2:0. Kilka mocnych ciosów z forhendu z obu stron i w końcu faworyt wyrzucił bekhend. Z kolei w trzecim gemie nasz zawodnik popisał się skrótem, potem akcją przy siatce i mógł poczuć się pewniej na korcie.
Majchrzak o punkt od wygrania seta
Polak prowadził 4:2, gdy serwował by podwyższyć, ale wtedy stracił podanie. Kilka złych decyzji, dobre ataki Chaczanowa i strata odrobiona. – Szkoda, że Kamil “wpuścił” rywala do gry – podkreślił komentator Dawid Olejniczak. Nasz zawodnik wyglądał na wściekłego, miał pewnie świadomość, jak ważny był to gem i jak szkoda utraconej przewagi. Po chwili jednak znów miał wielką szansę, bo przy stanie 5:4 w gemie serwisowym rywala doczekał się piłki setowej. Majchrzak grał ambitnie, biegał jak szalony, dobrze operował forhendem. Niestety w końcówce Rosjanin pokazał, dlaczego jest tenisistą z top 10 rankingu ATP. Najpierw obronił się na 5:5, a potem zamknął seta w tie-breaku 7:4. W “dogrywce” Chaczanow przyśpieszył, a jednocześnie unikał błędów. Grał wtedy po profesorsku.