CELEBRITY
Świątek przegrywała 3:6, 0:1. Pojawiły się łzy

Iga Świątek popłakała się, gdy przegrywała w 2. rundzie US Open 2021 3:6, 0:1, a chwilę później straciła kolejnego gema. Potem jednak nastąpił wielki zwrot i wygrała po ponad dwugodzinnym boju z Francuzką Fioną Ferro 3:6, 7:6, 6:0. Teraz na tym etapie nowojorskiej imprezy polska tenisistka zmierzy się z Helenderką Suzan Lamens.
- Sprintem do mety – podsumował komentator, gdy Iga Świątek wyszła na prowadzenie 5:0 w decydującym secie pojedynku z Fioną Ferro sprzed czterech lat. Ale wcześniej w tym meczu Polka zaliczyła prawdziwy maraton, w którym początkowo miała mocno pod górkę. Nigdy więcej takiego spotkania w 2. rundzie US Open nie zagrała. Wydaje się, że teraz z Suzan Lamens, z którą nigdy wcześniej się nie mierzyła, powinna się uporać znacznie szybciej.
Świątek kucnęła i pochyliła głowę. Polka wskazała problem. “To nie był pierwszy raz”
Świątek wcześniej rywalizowała z Ferro raz i wówczas bez najmniejszych problemów wyeliminowała Francuzkę. W Nowym Jorku jednak ta przez dwa sety była bardzo wymagającą przeciwniczką. W pierwszym kontrolowała sytuację, notując osiem uderzeń wygrywających i pięć niewymuszonych błędów. Polka była wówczas pod tym względem na minusie (11-15). W końcówce straciła podanie po podwójnym błędzie, a partię zakończyła błędem przy returnie.
Wróciła potem na właściwą ścieżkę, choć początek drugiej odsłony mógł jeszcze tego nie zwiastować. Świątek zaczęła bowiem od straty podania. Wtedy musiała wyrzucić z siebie emocje. Kamery pokazały, jak ówczesna siódma rakieta świata kucnęła przy krzesełku i pochyliła głowę. Po jej policzkach popłynęły zaś łzy. Zaraz potem zaś prowadzenie podwyższyła Ferro, a Polka po ostatniej akcji tego gema wydawała się podirytowana i przekazywała jakieś uwagi zasiadającym na trybunie członkom swojego sztabu szkoleniowego.
- Nie zaczęłam odpowiednio, ponieważ miałam problemy z poruszaniem się. To nie był pierwszy raz, staram się więc nad tym pracować. W drugim secie nieco się rozluźniłam i zmieniłam trochę taktykę – opowiadała Świątek dziennikarzom już tamtym po spotkaniu.
W powrocie do rywalizacji pomógł jej sprawiający dużo problemów przeciwniczkom forhend. Wyszła na prowadzenie 4:2, ale Ferro łatwo nie zamierzała odpuszczać. Zajmująca 74. miejsce w rankingu WTA Francuzka w 12. gemie obroniła dwie piłki setowe i doprowadziła do tie-breaka. W nim już coraz mocniej rozpędzała się faworytka z Raszyna. Po efektownym forhendzie wzdłuż linii wyszła ona na prowadzenie 5-2, a chwilę później – z pomocą pomyłki Ferro – przypieczętowała doprowadzenie do remisu w tym spotkaniu.