CELEBRITY
Demolka w meczu ze Świątek, pokaz mocy w Dubaju. 89 minut walki, koniec koszmaru

Dokładnie 29 dni czekała Emma Raducanu na zwycięstwo. Od czasu dotkliwej porażki 1:6, 0:6 z Igą Świątek w Australian Open Brytyjka nie była w stanie pokonać żadnej rywalki i odpadała z kolejnych turniejów już w 1. rundzie. Przełamanie nastąpiło wreszcie w Dubaju. 22-latka zagrała na miarę swoich możliwości i talentu i po 89 minutach wygrała 6:4, 6:2 z Marią Sakkari. W kolejnej rundzie czeka ją jeszcze większe wyzwanie.
Od czasu kompromitacji w meczu z Igą Świątek w 1/16 finału Australian Open Emma Raducanu notowała prawdziwie czarną serię. Brytyjka przegrała cztery spotkania z rzędu i w żadnym turnieju nie udało jej się przełamać bariery pierwszej rundy. W Singapurze lepsza okazała się Cristina Bucsa, w Abu Zabi Marketa Vondrousova, a w Dosze Jekaterina Aleksandrowa. Przełom nastąpił w Dubaju.
Brytyjka potwierdziła swoją dominację w drugiej partii, która toczyła się już niemal całkowicie pod jej dyktando. 60. rakieta świata górowała w większości statystyk, a Sakkari wyglądała na coraz bardziej zrezygnowaną. Kiedy została przełamana w piątym gemie, a rywalka dołożyła swoje podanie i prowadziła 4:2, niemal jasne już było, że Greczynka może nie być w stanie odwrócić losów rywalizacji.
Po kilku minutach było 5:2 i Emma Raducanu stanęła przed szansą sięgnięcia po zwycięstwo przy własnym podaniu. Prowadziła 30:0, ale dwie kolejne piłki padły łupem dużo bardziej doświadczonej Greczynki. Mistrzyni US Open opanowała w newralgicznym momencie nerwy i po trwającym półtorej godziny meczu wreszcie mogła cieszyć się z triumfu. Wynik 6:4, 6:2 odzwierciedlał przewagę 22-latki nad starszą rywalką.
Tym samym Raducanu przełamała czarną serię kolejnych porażek i awansowała do drugiej rundy turnieju w Dubaju. W 1/16 czeka ją jeszcze większe wyzwanie – zmierzy się z Karoliną Muchovą.