CELEBRITY
Możliwa zmiana tuż za plecami Swiatek. I to bardzo zła wiadomość dla Polki

Już tylko trzech wygranych w Charleston spotkań brakuje Jessice Peguli by po półrocznej przerwie wrócić na pozycję numer trzy w światowym rankingu. Coco Gauff nic nie może w tej sprawie zrobić, ona do rywalizacji w Południowej Karolinie się nie zgłosiła. Po awansie starszej rodaczki, a swojej byłej deblowej partnerki, do ćwierćfinału WTA 500 – ma jeszcze nad nią 354 punkty przewagi. Pegula potrzebuje wygranej w całych zawodach.
31-letnia tenisistka świetnie zaprezentowała się już w Miami. Dotarła do finału, w nim przegrała z Aryną Sabalenką (5:7, 2:6). I zdecydowała się jednak na grę w Charleston, jako jedyna z pierwszej czwórki światowego rankingu. Rok temu też była tutaj, w półfinale uległa po dramatycznym boju Darii Kasatkinie, trzeciego seta przegrała w tie-breaku 5-7. I już jest bardzo blisko obrony tych punktów, potrzebuje jeszcze wygranej z Danielle Collins, które w Charleston broni z kolei tytułu.
WTA 500 w Charleston. Efektowny awans do ćwierćfinału Jessiki Peguli. Koniec po 72 minutach
Pegula w czwartek dość łatwo uporała się ze znacznie niżej notowaną Ajlą Tomljanović – ich czwarte spotkanie znów zakończyło się zwycięstwem Amerykanki. W pierwszym secie Australijka wygrała gema otwarcia, uzyskała breaka, by za chwilę przegrać cztery kolejne. Pegula miała cztery piłki setowe już przy stanie 5:2, wygrała partię dopiero przy szóstej próbie, w kolejnym gemie. A później odskoczyła na 4:0 w drugiej partii – i właściwie było po sprawie. Wygrała cała spotkanie 6:3, 6:2, zameldowała się w ćwierćfinale.
Dlaczego jest to tak istotny wynik dla Igi Świątek? Bo Pegula lada chwila może odrobić straty do Polki. A jeszcze przed Roland Garros… zepchnąć ją z drugiej pozycji w rankingu WTA. I nie jest to wcale nierealne.
Jessica Pegula/FATIH AKTAS / ANADOLU / Anadolu via AFP/AFP
Amerykanka ma w tej chwili 5709 punktów, Polka – 7470. Różnica duża, ale Pegula po zakończeniu zmagań w WTA 500 może mieć ich 6101. I w tym sezonie na mączce nie będzie już niczego bronić – rok temu zagrała jeszcze w Billie Jean King Cup w kwietniu, a później wycofała się z gry, aż do sezonu na trawie.
Ona pozostanie więc z tym dorobkiem między 5709 a 6101 punktów. Iga zaś bez Stuttgartu będzie miała 7275 pkt, bez Madrytu 6275 pkt, a bez Rzymu – 5275 pkt. Czyli już przynajmniej kilkaset mniej niż Amerykanka.
Owszem, Iga może w Niemczech wygrać całe Porsche Open, Pegula tam nie wystąpi. Wybrała grę dla USA w Bratysławie w BJK Cup, później przeniesie się do Madrytu. Niemniej na starcie w Hiszpanii to Amerykanka będzie w teorii miała lepszą sytuację wyjściową, jeśli spojrzymy kilka tygodni do przodu. Od Igi – i jej ewentualnych sukcesów – będzie zależeć, czy obroni się przed atakiem Jessiki na jej pozycję. A później będzie jeszcze Roland Garros, w którym Polka wywalczyła rok temu 2000 punktów, a Pegula – zero.
Sytuacja zmieni się jednak na trawie – tam Pegula ma już jednak więcej do stracenia, rok temu wygrała choćby WTA 500 w Berlinie. A później jeszcze więcej na kortach twardych, bo Iga straciła całą jesień, a Amerykanka była choćby w finałach US Open i WTA 1000 w Cincinnati, wygrała zaś WTA 1000 w Toronto.
Na dziś w rankingu WTA Race Iga wciąż jest od niej lepsza, ale jeśli Pegula wygra w Charleston, przewaga Polki w samym sezonie 2025 będzie wynosiła… pięć punktów.