CELEBRITY
Ostapenko wyeliminowana z turnieju. 5:4 dla Łotyszki, serwis i bolesny zwrot akcji

Jelena Ostapenko przystępowała do turnieju WTA 500 w Charleston z serią czterech porażek z rzędu. Zanim pokonała w drugiej rundzie Louisę Chirico 7:5, 6:2, jej ostatnim zwycięstwem było to odniesione w półfinale tysięcznika w Dosze z Igą Świątek. Musiała zatem czekać ponad 1,5 miesiąca na przełamanie złej passy w singlowych zmaganiach.
Lepiej wyglądała sytuacja z perspektywy Danielle Collins. Amerykanka dotarła do trzeciej rundy w Indian Wells i czwartej w Miami. Na Florydzie uległa późniejszej triumfatorce imprezy Arynie Sabalence. Tamta porażka oznaczała jednak dla 31-latki, że nie obroni tytułu wywalczonego przed rokiem, a to wiązało się ze sporym spadkiem w rankingu. Aktualnie plasuje się na 22. pozycji.
To był jednak tak naprawdę dopiero początek serii ważnych turniejów z perspektywy Collins. Tak się składa, że w poprzednim sezonie wygrała także zmagania w Charleston. Ewentualne potknięcie we wczesnej fazie mogłoby oznaczać wypadnięcie z TOP 32 kobiecego zestawienia, czyli z lokat gwarantujących rozstawienie na Wielkim Szlemie. Stawka meczu trzeciej rundy z Ostapenko była zatem bardzo wysoka. W przeszłości obie rywalizowały ze sobą trzykrotnie – Danielle triumfowała tylko w ich ostatniej batalii. Dziś miała szansę wyrównać H2H na 2-2.
Zacięta batalia pomiędzy Jeleną Ostapenko i Danielle Collins o ćwierćfinał WTA 500 w Charleston
Od początku spotkania obserwowaliśmy ciekawą walkę z obu stron. W pierwszym gemie break pointa miała Ostapenko, po chwili to Collins wypracowała sobie okazję na 2:0. Na premierowe przełamanie trzeba było jednak zaczekać do trzeciego rozdania. Wówczas Jelena nie straciła ani jednego punktu przy serwisie Danielle i wyszła na prowadzenie. Po kilku minutach potwierdziła przewagę breaka, chociaż nie bez problemów – musiała wracać ze stanu 15-30.
Podczas dwóch następnych gemów rozgrywanych przy podaniu Amerykanki, Łotyszka miała w sumie trzy szanse na przełamanie. Mimo to nie zdołała wyjść na 4:1 lub 5:2. Ósme rozdanie przyniosło odrobienie strat przez reprezentantkę Stanów Zjednoczonych, zrobiło się 4:4. Obrończyni tytułu nie nacieszyła się tym faktem zbyt długo. Po chwili przegrała gema po podwójnym błędzie serwisowym i przy stanie 5:4 mistrzyni Roland Garros 2017 mogła zamykać partię. Collins walczyła jednak do końca i jeszcze raz doprowadziła do wyrównania. Rozstawiona z “7” zawodniczka nie zamierzała się zatrzymywać. Zakończyła premierową odsłonę jeszcze przed potencjalnym tie-breakiem. Najpierw Danielle utrzymała serwis bez straty punktu, a później wykorzystała trzeciego setbola przy podaniu rywalki i triumfowała 7:5.